środa, 1 kwietnia 2015

Orvieto (Umbria)

Orvieto
Podczas wiosennego weekendu w Rzymie wybraliśmy się na jednodniową wycieczkę do Orvieto w Umbrii. Wycieczka okazała się być strzałem w dziesiątkę. Orvieto jest prześliczne. Średniowieczne miasteczko nie dość, że pełne jest architektonicznych cudeniek to na dodatek położone jest na wzgórzu w samym sercu sielankowego krajobrazu. Spacerując klimatycznymi uliczkami, zajadając się pysznymi lodami poważnie rozważałam podarcie biletu powrotnego i zostanie tam na dłużej.


Orvieto znajduje się ponad 100 km na północ od Rzymu, więc podróż pociągiem zajęła nam nieco ponad godzinę. Po wyjściu ze stacji wzięliśmy kolejkę linową na szczyt wzgórza, na którym znajduje się stare miasto, co było dodatkową atrakcją. Już przy stacji kolejki widok na okolicę był przepiękny.

Widok ze stacji kolejki.
W samym sercu starówki Orvieto stoi majestatyczna, przepięknie zdobiona XIV wieczna katedra. Jest nieproporcjonalnie wielka w porównaniu do reszty miasta, co robi dodatkowe wrażenie.  Fasada katedry to prawdziwe dzieło sztuki.  Dosłownie każdy centymetr zdobią freski, rzeźby lub złoto. Na tle niebieskiego nieba prezentowała się nieziemsko.

Duomo di Orvieto


Plac katedralny
Z katedralnego placu ruszyliśmy na poszukiwanie śniadania i wylądowaliśmy w pizzerii. A co tam, w końcu Włochy,  czemu nie zjeść pizzy na śniadanie!  :-)

Mamma mia!
Zaraz po pizzy trafiliśmy na taką lodziarnię, że znowu nie mogliśmy sobie odmówić kolejnej rozpusty, więc cała rodzinka znowu rozpływała się nad szczęściem w wafelku, czyli gelato. Nie przesadzając, te lody naprawdę zwalają z nóg. Kto jadł, ten wie o czym mówię :)

Gelato pierwsza klasa!
Po takiej uczcie ruszyliśmy na zwiedzanie miasteczka. Okazało się, że najlepszym sposobem jest spacerowanie bez celu i kluczenie po labiryncie pięknych uliczek.







Od czasu do czasu docieraliśmy do skraju wzgórza, gdzie między budynkami wyłaniał się malowniczy krajobraz Umbrii.



Okazało się, że w samym sercu miasta stoi zabytkowa dzwonnica, która służy jako taras widokowy. Po wejściu na samą górę nogi ugięły się nam z wrażenia. Soczyście zielone pola z górami w tle, sielankowe wzgórza i kamienne domki miasta wokół katedry były tym widokiem, którego raczej nigdy nie zapomnę.  






Na koniec zwiedzania trafiliśmy w końcu na wypatrzony z wieży plac targowy, gdzie jak zwykle przyciągnęło mnie stoisko z serami.  Szkoda, że bagaż miałam za mały, żeby przywieźć do domu cały krążek lokalnego pecorino :-)



Po zaopatrzeniu się w sklepie w sery i lokalny specjał - kiełbasę z dzika, niechętnie ruszyliśmy w drogę powrotną.



2 komentarze:

  1. Ale przepiękne zdjęcia. Po Umbrii jeszcze nie podróżowałam, ale z tego co widzę, to można zakochać się w niej co najmniej tak jak zakochaliśmy się w Toskanii i w Dolomitach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłem już tam i z całą pewnością stwierdzam, że to przepiękne i klimatyczne miejsce. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, to śmiało polecam się tam wybrać :)

    OdpowiedzUsuń