sobota, 10 marca 2012

Chamonix

Grandes Joresses

Centrum europejskiego wspinania, możliwe ze nie da się wspiąć tam wszedzie w ciagu jednego zycia.
Jednak tym razem niewspinaczkowo. 
Żeby dotrzec: najlatwiej:  samolot do Genevy + samochod;
Samolot:  wiadomo, w zaleznosci od odleglosci kupna biletu od wyjazdu cena  pnie sie glownie w gore.
Samochod: lotnisko prawie w calosci jest szwajcarskie,  przyklejone jednak do granicy francuskiej co pomaga w manipulacji waluta. I tak oto wyszukalismy, ze duzo tansze wynajecie samochodu jest w sektorze francuskim. Przejscie miedzy stronami tez nieskomplikowane – wszystko jasno oznaczone, dla wyjatkowych slepcow mozna sie zapytac w informacji. My sie musielismy zapytac:)

Warto przy internetowej rezerwacji doczytac  szczegoliki , zeby nie wybaluszyc  oczu przy odbieraniu  kluczykow kiedy karte kredytowa blokuja na 1000 euro depozytu – zwracanego, ale nie za szybko.
Samochodem dalej juz latwo, (jesli nie ma szwajcarskiej vinietki trzeba wydluzyc przejazd o million swiatel przec centrum Genevy, co nie jest az tak niemozliwe) wprost na Chamonix…
Autostrada francuska platna (3.90 + 1.80 euro)
Inny patent to transfer airport – Chamonix (http://www.chamonix.net/english/transport/transfers.htm )
W sezonie narciarskim spanie w hotelu,  w wysokim sezonie narciarskim hotel trzeba zarezerwowac z ogromnym wyprzedzeniem. Mozna probowac zupelnie tanio w Gites od 10-20 euro za noc, ale jakos nadmiar ludzi w pokoju I czystosc w ogole do mnie nie przemawiaja…
Centrum Chamonix
 Dla uszkodzonych nie-narciarzy jakimi tym razem bylismy az tak wiele opcji nie ma. Wiekszosc letnich sciezek przemieniona jest w nartostrady albo trasy biegowe, po ktorych spacerowac nie wolno. I rowniez ogrom sniegu nie pozwala zapuszczac sie w nieprzetarte tereny .

Nie wiedzielismy o tym pierwszego dnia kiedy wybralismy sie na Grand Balcon Sud z kolejki La Flegere.
Nie udalo nam sie znalesc trawersu, wiec  czlapalismy obrzezem nartostrady.  Zupelnie niedaleko parkingu nartostrada zygzakami przecina zleb, w ktorym wlasnie zeszla lawina. Nie mogliśmy już tamtedy przejść  wiec z samego dolu musielismy wyjsc  do samej kolejki I nia zjechac w dol. I tak bylo fajnie:) I jak cieplo:)
Petit Dru
Duzo sie nie nauczylismy ,bo drugiego dnia znowu wybralismy wycieczke w poblizu wyciagow – nie udalo nam sie jak mielismy w planach dotrzec na  Lodowiec Argentiere. Ale za to dzieki przetarej sciezce przez rakietowcow snieznych doszlismy do progu lodowca Les Bossons po drugiej stronie Aquile du Midi.

Lodowiec Les Bossons
Z balkonu pokoju wydawal sie spac jak niemowle, z bliska w slonecznym usmiechu zamienial sie w szeleszcacego  potwora… Dobrze ze potwor az tak duzych macek nie mial zeby nas dosiegnac…

Pyszne do zjedzenia: sery i wedliny i bagietka, prosto z targu.
 Pyszne do podziwinia i wachania:
 Pyszne na obiad: goraca bagietka z kurczakiem i frytkami!

Pyszne do wypicia: likier genepi albo zielone pivo z dodatkiem genepi  z regionu Savoy.

Ostatni dzien wycieczkowy byl przepieknym krajobrazowo zakonczeniem weekendu . Z parkingu Le Bettey do Chalets de Chailloux . 

Chalets de Chailloux
 Marsz przez las wyjatkowo mozolny, tymczasem warto, bo okno na caly masyw Mont Blanc otwiera sie tuz przy Chalecie – zima zamkniety. Oprocz sladow nie bylo zadnych oznak obecnosci kogokolwiek. Zjedlismy pycha sniadanie ale spieszno nam bylo do samolotu wiec delektowanie sie kazdym szczegolikiem paronamy musielismy sobie zostawic na nastepny raz. 

I wszystko nastapilo tak samo tyle ze w odwrotnym kierunku.
Czasem niemozliwa jest do uwierzenia predkosc przemieszczania sie miedzy miejscami,  tym razem smutna, bo jeszcze rano brodzilismy w sniegu, teraz brodzimy w deszczu…
                                                                                                                                                          Pietrasia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz