niedziela, 30 marca 2014

Mozzarella w 30 minut - domowa produkcja sera krok po kroku


W związku z tym, że jestem wielkim serożercą od zawsze marzyło mi się, żeby wyprodukować swój własny. Myślałam jednak, że jest to bardzo skomplikowane i nie bardzo możliwe w warunkach domowych. Nic bardziej mylnego, dzięki stronie www.cheesemaking.com dowiedziałam się, że bez większego wysiłku mogę w domu stworzyć każdy ser jaki tylko mi się zamarzy.

Zaopatrzyłam się więc w podpuszczkę, enzym który jest kluczowym składnikiem każdego sera i już po pierwszej próbie byłam dumną posiadaczką pysznego, własnego sera. Proponuję dzisiaj mozzarellę. Jest to najłatwiejszy przepis na ser jaki znalazłam, a efekt końcowy jest powalający. Mozzarella jest mleczna, kremowa i smakuje dokładnie jak ta kupiona na włoskim targowisku.

czwartek, 20 lutego 2014

Wycieczka do Ponta da Piedade (Portugalia)

Ponta da Piedade
Po zwiedzeniu wielu zakątków Algarve, wycieczka do Ponta da Piedade, wzdłuż wybrzeża Lagos, okazała się być wisienką na torcie. Niezapomniana godzina wśród złotych, skalnych olbrzymów, niezliczonych jaskiń i szmaragdowej wody. Te niezwykłe klify natura wyrzeźbiła przez wieki za pomocą wiatru i sił oceanu. Powstało dzięki temu tysiące spektakularnych i przedziwnych rzeźb. Niektóre to gigantyczne, samotnie sterczące skały, inne łączą się w zawiłe labirynty lub strome, kolorowe ściany.

środa, 22 stycznia 2014

Dakos


Dakos, zwane również koukouvayia (sowa) to najłatwiejsza potrawa jaką można sobie wyobrazić i jak to często bywa to co najprostsze jest najpyszniejsze. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam w tawernie kogoś jedzącego dakos, pomyślałam - Jak to? Sucha buła z pomidorem i kopcem sera? Bez sensu! W końcu jednak postanowiłam spróbować czemu na Krecie to taki hicior i czym się tak wszyscy zachwycają. Jedna porcja i już wszystko jasne. Unikatowy smak podwójnie pieczonego, jęczmiennego chleba w połączeniu ze słodkimi pomidorami, słonawym serem i wszechobecną na Krecie oliwą nie ma sobie równych. Z wakacji wróciłam więc z plecakiem załadowanym sucharami :)

niedziela, 12 stycznia 2014

Tavira (Portugalia)


Tavira jest według mnie najładniejszym miasteczkiem w Algarve, które zdołało się uchronić przed nowoczesnością i masową turystyką. W porównaniu z pobliskim Portimao, nie spotkamy tu kompleksów hotelowych, wieżowców ani McDonalda. W Tavirze odnajdziemy tradycyjną Portugalię. Zabytkowe kościoły, domy zdobione azulejos, brukowane uliczki i przepiękne plaże. Wspaniała i zróżnicowana architektura miasta odzwierciedla bujną historię Taviry. Znajdziemy tu ślady panowania Arabów, Wielkich Mistrzów Zakonu Santiago oraz Cesarstwa Rzymskiego.

Latem jest tu chyba ze sto stopni i wąskie uliczki zamieniają się w piekarnik z morską bryzą w roli termoobiegu. Zwiedzanie polecam zacząć wcześnie rano, żeby w upalne popołudnie skupić się już tylko na dryfowaniu w oceanie.

sobota, 4 stycznia 2014

Tort z musem czekoladowym i M&Ms




Trzy – warstwowy tort czekoladowy. Wyłącznie dla prawdziwych miłośników czekolady, gdyż oprócz czekoladowego wnętrza udekorowany jest czekoladowymi dodatkami. Całość jest tak pysznie czekoladowa, że doskonale komponuje się z bardzo mocną, gorzką kawą.

środa, 18 grudnia 2013

Ekstremalne wędkowanie na końcu Europy


Szaleni wędkarze z Sagres bez dwóch zdań byli najdziwniejszym zjawiskiem jakie widziałam podczas zwiedzania Algarve. Sami wędkarze wcale nie uważają się jednak za szalonych, dla nich to ryzykowanie życia na klifach to taka sama codzienność jak dla nas praca na poczcie. Totalnie wyluzowani wymachiwali wędkami, stojąc na samiutkiej krawędzi klifu lub siedząc na prymitywnych ławkach, składających się z luźno położonej na skale deski. 

Zarówno klify w Sagres jak i te na Przylądku Świętego Wincentego to pionowe, 75 - 80 metrowe pionowe skalne ściany wystające z Atlantyku. Ogrom oceanicznej przestrzeni w połączeniu z silnym wiatrem wystarczył, żebym nie odważyła się przekroczyć nawet drewnianej barierki z ostrzegawczymi znakami, nie mówiąc już o podejściu do krawędzi.

niedziela, 8 grudnia 2013

Sebadas - miodowo-serowy deser z Sardynii


Sebadas, zwane też Seadas to jeden z typowych deserów Sardynii. Popularny jest zwłaszcza wśród pasterzy, którzy traktują sebadas jako pożywne, główne danie.

O istnieniu tych serowych pierożków dowiedziałam się niedawno z jednego z programów kulinarno-podróżniczych i nie mogłam się oprzeć, żeby ich spróbować. Okazało się, że są bardzo łatwe w przygotowaniu i nie wymagają długiego siedzenia w kuchni. Sebadas wyszły przepyszne i odkryłam zupełnie nowe dla mnie połączenie smaków. Zestawienie intensywnego smaku sera pecorino z cytryną i miodem wydaje się na pozór bardzo dziwne, ale okazuje się, że to strzał w dziesiątkę.

Sebadas serwować można jako deser, śniadanie albo pożywną przekąskę jak robią to sardyńscy pasterze.