Przed wyjazdem na Maltę jak zwykle przestudiowałam Google mapy w poszukiwaniu najciekawszych miejsc. I tak oto wpadłam na pomysł wycieczki z Marsaxlokk do Marsaskala, z przystankiem na plażowanie przy St. Peter's Pool. I jak to zwykle bywa, to co miało być niewinnym, relaksacyjnym spacerem, okazało się być wyczerpującym, ale jakże pięknym maratonem. Trasa wycieczki miała zaledwie 7,5 kilometra, więc wydawało mi się, że nawet nie zdążymy się zmęczyć. Jednak jak zawsze zapomniałam, że będzie ponad 30 stopni, że będzie pod górę, po kamorach i zgubimy drogę ze trzy razy, i kilometrów dołoży się jeszcze 5. Zdecydowanie jednak cały ten wysiłek i bolące nogi warte były tej wspaniałej przygody. Widoki przez całą trasę były przepiękne i pływanie w St. Peter's Pool wcisnęło się do mojej kąpieliskowej pierwszej piątki. Zdecydowanie jednak polecam się lepiej przygotować niż ja; nie iść w japonkach, nie w samo południe, zabrać prowiant i mapę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Targ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Targ. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 9 września 2014
Pomysł na wycieczkę: Marsaxlokk - St. Peter's Pool - Marsaskala (Malta)
Przed wyjazdem na Maltę jak zwykle przestudiowałam Google mapy w poszukiwaniu najciekawszych miejsc. I tak oto wpadłam na pomysł wycieczki z Marsaxlokk do Marsaskala, z przystankiem na plażowanie przy St. Peter's Pool. I jak to zwykle bywa, to co miało być niewinnym, relaksacyjnym spacerem, okazało się być wyczerpującym, ale jakże pięknym maratonem. Trasa wycieczki miała zaledwie 7,5 kilometra, więc wydawało mi się, że nawet nie zdążymy się zmęczyć. Jednak jak zawsze zapomniałam, że będzie ponad 30 stopni, że będzie pod górę, po kamorach i zgubimy drogę ze trzy razy, i kilometrów dołoży się jeszcze 5. Zdecydowanie jednak cały ten wysiłek i bolące nogi warte były tej wspaniałej przygody. Widoki przez całą trasę były przepiękne i pływanie w St. Peter's Pool wcisnęło się do mojej kąpieliskowej pierwszej piątki. Zdecydowanie jednak polecam się lepiej przygotować niż ja; nie iść w japonkach, nie w samo południe, zabrać prowiant i mapę.
sobota, 31 maja 2014
Smaki Portugalii, czyli wakajce z widelcem
| Couvert |
niedziela, 11 sierpnia 2013
Foodies Festival
piątek, 14 grudnia 2012
German Market, czyli smaczny sposób na zimową depresję
Jak wiadomo pogoda w Szkocji nigdy nie zachwyca, ale jesienią i zima przechodzi już sama siebie.
Dni są ciemne i ponure, wiatr wieje z całych sil, mróz skrzypi pod nogami i czasem pojawia się śnieg, a wraz z nim panika.
Kiedy tylko spadnie śnieg, Edynburg całkowicie zmienia swoje oblicze. Zimne, uśpione i szare miasto zniechęca do wytknięcia nosa z domu. I kiedy pod koniec ciemnego listopada wszyscy mamy już zupełnie dosyć, miasto serwuje nam cały miesiąc kolorowych i pysznych atrakcji.
niedziela, 4 listopada 2012
Vendanges de Montmartre – paryskie święto wina i zbiorów
Październik, pomimo ze jest dosyć mokry, jest wspaniałym miesiącem na odwiedzenie Paryża i to nie tylko ze względu na brak tłumów.
Od 1934, co roku w drugi weekend października w dzielnicy Montmartre odbywa się wielkie święto zbiorów. Producenci wina, serów, wędlin i innych smakołyków przyjeżdżają do Paryża promować swoje produkty. Wokół bazyliki Sacre Care rozstawionych są dziesiątki namiotów i straganów gdzie można w super atmosferze napełnić brzuszek i nacieszyć oczy.
czwartek, 27 września 2012
Na targu cz. 1
Targi bywają różne. Warzywne, ogólno-spożywcze, targi rupieci i antyków. Targi głośne i hałaśliwe.
W ciasnej uliczce
lub na olbrzymim placu.
Targ jest obowiązkowy
na każdej wycieczce. Bylejaki. Im dziwniejszym tym więcej skarbów.
Chyba do tej pory
na najbardziej niepospolitym targu byliśmy w Turcji. W zasadzie było to święto jedzenia przy okazji połączone z targiem.
I tak oto:
Kocham Cię
Orzeszku. Trudno ocenić jak wiele rodzajów
orzecho-owoców mieściło się na tym stole. I donosili i dosypywali. Nigdy jak dotąd
nie trafiliśmy na bardziej prawdziwe i pyszne rodzynki.
sobota, 10 marca 2012
Chamonix
| Grandes Joresses |
Centrum europejskiego wspinania, możliwe ze nie da się wspiąć tam wszedzie w ciagu jednego zycia.
Jednak tym razem niewspinaczkowo.
Żeby dotrzec: najlatwiej: samolot do Genevy + samochod;
Samolot: wiadomo, w zaleznosci od odleglosci kupna biletu od wyjazdu cena pnie sie glownie w gore.
Samochod: lotnisko prawie w calosci jest szwajcarskie, przyklejone jednak do granicy francuskiej co pomaga w manipulacji waluta. I tak oto wyszukalismy, ze duzo tansze wynajecie samochodu jest w sektorze francuskim. Przejscie miedzy stronami tez nieskomplikowane – wszystko jasno oznaczone, dla wyjatkowych slepcow mozna sie zapytac w informacji. My sie musielismy zapytac:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

