czwartek, 20 lutego 2014

Wycieczka do Ponta da Piedade (Portugalia)

Ponta da Piedade
Po zwiedzeniu wielu zakątków Algarve, wycieczka do Ponta da Piedade, wzdłuż wybrzeża Lagos, okazała się być wisienką na torcie. Niezapomniana godzina wśród złotych, skalnych olbrzymów, niezliczonych jaskiń i szmaragdowej wody. Te niezwykłe klify natura wyrzeźbiła przez wieki za pomocą wiatru i sił oceanu. Powstało dzięki temu tysiące spektakularnych i przedziwnych rzeźb. Niektóre to gigantyczne, samotnie sterczące skały, inne łączą się w zawiłe labirynty lub strome, kolorowe ściany.

Do Ponta da Piedade dostać się można na kilka sposobów. Drogą: niedaleko plaży Dona Ana znajduje się latarnia morska, a przy niej 182 schody, którymi dotrzeć można do zacumowanych tam łódek. Można też wykupić zorganizowaną wycieczkę, ale trzeba się wtedy liczyć z tłokiem. Bardzo atrakcyjnie wygląda opcja wynajęcia kajaka na cały dzień. Wtedy wycieczkę można połączyć z plażowaniem i nurkowaniem.

My zdecydowaliśmy się na opcję czwartą, czyli skorzystanie z małych, drewnianych łódek zacumowanych wzdłuż głównego kanału w Lagos. Ta godzinna wycieczka z uśmiechniętym od ucha do ucha rybakiem to chyba najlepiej wydane 10 euro w moim życiu. Nasz "kapitan" wychodził z siebie, żeby w jak najciekawszy sposób zaprezentować nam tę niepotrzebującą przecież żadnej reklamy krainę. Cały czas upewniał się, że na pewno niczego nie przegapimy i wykrzykiwał: Patrz do góry! Patrz mamut! Titanic! :) 
Rybackie taksówki.
Ostatnie spojrzenie na Lagos...


... i już po chwili znaleźliśmy się w fascynującym świecie złotych skał, stromych klifów, ukrytych plaż i jaskiń.


Plaże Lagos od strony morza prezentowały się jeszcze piękniej niż od strony ręcznika. 

Praia Pinhao
Jedna z niedostępnych drogą plaż, na której wypoczywali kajakarze.
Na widok oświetlonych słońcem klifów, mieniących się we wszystkich kolorach i odcieniach, nie dało rady nie piszczeć z zachwytu i nie zrobić tysięcznego zdjęcia :)


Mamut :)

Dalsza część trasy wiodła przez kręte labirynty, skalne łuki i wrota.




Moją ulubioną częścią wycieczki były liczne groty i jaskinie, których mroczne wejścia na pierwszy rzut oka trochę mnie przerażały i nie zachęcały do sprawdzenia co kryje się w środku. Szczególnie, że niektóre były tak małe, że mówiliśmy do siebie "Nie no, tutaj to na pewno nie wpłyniemy!". 
A jednak...pan kapitan zaliczył nawet te najmniejsze i najciemniejsze dziury :) Po wpłynięciu przez mały, czarny otwór czekała na nas niezła niespodzianka. Znaleźliśmy się w szmaragdowej komnacie pełnej krystalicznej wody, świetlistych refleksów i skalnych tuneli. Każda kolejna piękniejsza od poprzedniej!

Groty są maleńkie i mieści się tam tylko jedna łódka, więc to kolejny plus wybrania tej małej, rybackiej. Zajrzenie do jaskini tylko z panem kapitanem będzie dużo lepszym przeżyciem niż w towarzystwie gromady innych turystów.

Pierwsze groty
Czekając na swoją kolej.


Dziura w suficie to jedyne źródło światła w jaskini.
Kiedy już myśleliśmy, że nie może być piękniej, wpłynęliśmy do szmaragdowego świata  Ponta da Piedade.

Skalne ściany i łuki tworzą tu przepiękną enklawę wypełnioną płytką i niezwykle krystaliczną wodą w obłędnym kolorze. Ta mała zatoczka w pełni zasługuje na miano najpiękniejszego miejsca w Algarve.









Sadząc po tym, jak bardzo dumny był nasz "kierowca" widząc nasze zachwyty, stwierdzam, że jemu te wycieczki sprawiają nie mniej przyjemności niż turystom. Zazdroszczę mu takiej pracy...

Fasola

5 komentarzy:

  1. Super zdjęcia...a te skałki wyglądają nieziemsko...

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękna relacja!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli rejs zaczął się na przystani w Lagos?

    OdpowiedzUsuń