środa, 30 stycznia 2013

Margarites – Garncarska Wioska (Kreta)


Margarites
Margarites to mała tradycyjna, grecka wioska, która słynie na Krecie z garncarstwa i ceramiki. Jest malowniczo położona 27 km na wschód od Rethymnon, u podnóża Psiloritis, najwyższej góry na Krecie. W Margarites jest tylko jedna ulica, nie ma banku, ani poczty, ale za to jest ponad 20 sklepów z ceramiką. Mieszkańcy od wielu pokoleń zajmowali się garncarskim rzemiosłem i w niemalże każdym domu jest garncarski warsztat lub sklepik. Piękne garnki, dzbany, dzbanuszki, Minojskie wazy i kubeczki są dosłownie wszędzie. Pozawieszane są na drzewach, dachach, schodach. Spacerując po uroczej wiosce pełnej kwiatów i domków udekorowanych kolorowa ceramika czułam się jak w innym świecie.  

Garnki w oknach...
...na schodach...
...gdzie się tylko da...
...nawet na dachu :)
Taka suszarnia ceramiki była za prawie każdym domem.
Już więcej się zawiesić nie dało :)
Mieszkańcy Margarites są niezwykle mili i przyjaźni i z przyjemnością prezentują swoje warsztaty. Prawie każdy rzemieślnik ma swoja własną recepturę. Począwszy od rodzaju gliny do sposobu wypalania gotowych wyrobów. 

Najpiękniejszą ceramikę według mnie, można znaleźć w sklepiku Kerameion, gdzie większość naczyń wzorowana jest na tradycyjnych wzorach minojskich.


Tradycyjne wyroby w Ceramic Art




Mi jednak najbardziej podobał się pierwszy sklepik przy wjeździe do Margarites, prowadzony przez parę staruszków, którzy z radością opowiadali nam o swojej ceramice i z niezwykłą ciekawością wypytywali o Polskę. Nawet nauczyli się kilka slow :). Ze smutkiem mówili o tym, ze młode pokolenie skuszone nowoczesnym życiem jest niechętne do kontynuowania tradycji i coraz częściej wybiera wyprowadzkę do miasta.


Tradycyjne koło garncarskie
Szpiegując na zapleczu wśród schnących garnuszków :))

Opowiedzieli nam o swojej sekretnej technice produkcji garnków i dzbanów, które nie wymagają lakierowania. Nie przeciekają dzięki specjalnej glinie i sposobie wypalania w piecu. Używają lokalnej czarnej gliny, która w trakcie wypalania zmienia kolor na czerwony. Oprowadzili nas tez po swoim warsztacie, gdzie na polkach suszyły się świeże garnki. Ten sklepik różnił się od pozostałych tym, ze był najbardziej tradycyjny, bez kolorowych, czy kiczowatych wzorów  Wszystkie produkty miały „dusze” i zrobione były od serca. Dlatego nie mogłam się oprzeć i wykupiłam prawie wszystkie malutkie, koślawe dzbanuszki. Niestety na nic większego nie starczyło miejsca w walizce.

Garnkowo-kolorowo:

  









 Greckie klimaty:

Sielankowa mini uliczka





:)
Nie zabrakło tez tradycyjnych, kreteńskich smaków. W jednej z tawern jedliśmy tak pyszne stifado, ze na samo wspomnienie ślinka mi cieknie J

Greckie Stifado
Dobra Rada:
Ze względu na to, ze Margarites jest znana i popularna na Krecie, codziennie autobusy przywożą tam sporo turystów. Dlatego najlepiej przyjechać tam dopiero po południu kiedy autobusy już nie jeżdżą (ostatni odjeżdża o 14:00) i wioska robi się z powrotem pusta.

Więcej o Krecie tutaj:
Fasola

5 komentarzy:

  1. Bosko bosko bosko i bosko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Picasso byłby tam szczęśliwy ;) Ta Kreteńska mieścinka ma w sobie taką jakąś naturalność, choć - tak jak piszesz - dopiero pewnie w momencie gdy turyści sobie pojadą. Być może spowodowane jest to tym, że domy i generalnie okolica do nowoczesnych i bogatych nie należą.

    Osobiście byłem we francuskim odpowiedniku Margarites - VALLAURIS (http://www.wrobels.pl/sladami-picassa-vallauris/) jednak to miasteczko znad Lazurowego Wybrzeża rożni się troszkę, pomimo że ma w sobie dokładnie taki sam ceramiczny asortyment.

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam glinianki! ciekawe miejsca zwiedzasz! serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zakochałam się. ....szkoda że jest się ograniczonym wagą bagażu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się... tez nad tym ubolewałam.

      Usuń