środa, 4 marca 2015

Błękitna Laguna - Comino (Malta)

Blue Lagoon 
Blue Lagoon na Malcie to jedna z tych plaż,  na której ciężko uwierzyć, że to nadal w Europie. Co prawda nie jest tak spektakularna jak Balos czy Elafonisi na Krecie, ale nadal niezmiernie cieszy oczy i duszę. Laguna znajduje się między Maltą, a Gozo, przy malutkiej wyspie Comino i jeszcze mniejszej Cominotto. Laguna jest dość szczelnie otoczona skałami i przypomina trochę naturalny basen. Błękitno-lazurowa woda ze śnieżnobiałym piaskiem i skałkami jest wspaniałym miejscem do snorkeling'u. Pływanie w tym krystalicznym morzu było najbardziej relaksującym momentem całych wakacji.


Comino ma zaledwie 3,5 km wszerz i wzdłuż i nie ma żadnych ulic, ani samochodów. Wyspa jest niezamieszkała.  Znajduje się tu tylko jeden hotel. Nazwa wyspy pochodzi od cumino, czyli kumin, który ponoć rósł tam kiedyś dosłownie wszędzie. Naturalne piękno wyspy przyciąga tam od lat reżyserów filmowych. Laguna wystąpiła między innymi w filmach Hrabia Monte Christo i Helena Trojańska.

Dotrzeć do laguny można na wiele sposobów. W portowych miastach Malty (również Gozo) aż roi się od firm oferujących rejs do Comino i Blue Lagoon. My postanowiliśmy dojechać miejskim autobusem do północnego portu Ćirkewwa, a następnie przesiąść  nie na motorówkę (€10 bilet w obie strony).

Główna plaża laguny.

Niestety minusem laguny jest tłok. Zjawiając się tam w środku dnia, w szczycie sezonu i na dodatek w weekend doświadczenie może okazać się dalekie od relaksacyjnego. My byliśmy tam w czerwcu i wyruszyliśmy dosyć wcześnie rano i jak widać na zdjęciach,  była głowa przy głowie. Od tłoku można jednak skutecznie uciec gdzieś na skałki, z dala od leżaków. Można też chwycić cały dobytek, trzymać wysoko i przejść lagunę na drugą stronę, gdzie jest znacznie spokojniej. W najgłębszym miejscu woda jest nadal maksymalnie pod szyję (sama testowałam), więc ten wyczyn jest jak najbardziej wykonalny.

Leżakowe mrowisko. 
Z widokiem na Gozo.
Na Comino jest też kilka szlaków spacerowych. Można więc ruszyć na zwiedzanie wyspy kiedy znudzi się plażowanie. Na to się jednak nie zdobyłam, ponieważ był taki upał, że każdy wysiłek fizyczny poza pływaniem był katorgą.

Przeprawa na spokojniejsza stronę, na Cominotto. 
Warto też wspomnieć, że pomimo, że laguna jest raczej odcięta od świata, można się tam wybrać bez jakiejkolwiek wałówki. Na skałach jest kilka barów z napojami i jedzeniem w bardzo niskich cenach. Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim, że z turysty postawionego pod ścianą nie wyciska się horrendalnych cen. Cóż...widocznie jak się prowadzi biznes w takim pięknym miejscu, zarobek nie ma takiego wielkiego znaczenia.

W drodze powrotnej kapitan motorówki opłynął z bliska Cominotto, dzięki czemu mieliśmy okazję zobaczyć lagunę i wyspę z innej perspektywy.

Klify Comino
Opływając Cominotto.

3 komentarze: