czwartek, 25 lipca 2013

Las Alpujarras: Capileira - Bubión - Pampaneira

Wspaniały spacer w Las Alpujarras przez śliczne, mauretańskie wioski, wśród powalających krajobrazów.


Las Alpujarras, czyli maleńkie, białe wioski zawieszone na zielonych zboczach gór, z ośnieżonymi szczytami Sierra Nevada w tle. To niezwykle malownicze miejsce znajduje się w prowincji Granada, w Andaluzji. Będąc więc w pobliskiej Granadzie, ciężko jest się oprzeć pokusie, żeby nie zajrzeć do tego urokliwego miejsca. Pełne stromych, wąskich uliczek wioski zachwycają architekturą, przemiłymi ludźmi, jedzeniem i artystycznymi wyrobami.

Pampaneira
Według historycznych źródeł, wioski powstały głównie w czasach kiedy prześladowani przez chrześcijan Maurowie, uciekali w góry, szukając schronienia. Mauretańskie korzenie są nadal widoczne w Alpujarra, przede wszystkim w architekturze. 

Capileira - Bubión - Pampaneira
Capileira, Bubión i Pampaneira to trzy wioski uważane za najpiękniejsze. Położone są na zboczu wąwozu Barranco de Poqueira, u stóp najwyższych w Hiszpanii śnieżnych olbrzymów. 

Zbocza wąwozu Barranco de Poqueira
Capileira
Capileira
Autobus z Granady dowiózł mnie do Capileiry położonej na 1436 m.n.p.m. Capileira jest drugą najwyżej położoną wioską w Hiszpanii. Pełna jest stromych uliczek, tradycyjnych starych domków, źródeł i fontann.

Capileira - główna ulica
Capileira
Charakterystyczny komin

Jednak to, co oferuje najlepszego to przepiękne widoki. Najlepszy punkt widokowy znajduje się na północnym krańcu wioski. Nawet w czerwcowym upale można tam dojrzeć śnieg na Sierra Nevada.
Z tego samego punktu widoczny jest też drugi najwyższy szczyt Hiszpanii -  Valeta (3393 m), wąwóz rzeki Poquiera oraz białe domki sąsiedniego Bubión. 

Capileira jest bazą wypadową dla wspinaczy chcących zdobyć najwyższe szczyty sierry. Tym, którzy właśnie ruszali na szlak zazdrościłam z całej siły widoków, które za chwilę zobaczą. Mam nadzieję, że jeszcze tam wrócę i wybiorę się chociaż do Refugio Poqueira na 2500 metrach, gdzie widoki są ponoć nieziemskie. W tym schronisku można spędzić noc i rano ruszyć na podbój najwyższego szczytu Hiszpanii - Mulhacén (3479 m),

Śnieżne szyty Sierra Nevada
Północna część Capileiry - początek szlaku w wysokie góry
Bubión - widok z Capileiry
Rozmarzona górami pożegnałam Capileirę i ruszyłam do Bubión. Ścieżka Camino Real del Poqueira prowadzi wzdłuż zbocza wąwozu. Sceneria jest przepiękna. Olbrzymia przestrzeń, wszechobecne góry, pomarańczowo-cytrynowe sady zachęcały, żeby położyć się na trawie i zostać tam na zawsze. Ledwie mi się udało nie skusić :)

Jedno z wielu źródełek w okolicach Capileiry
Ścieżka wzdłuż wąwozu
Bubión



Po dotarciu do uśpionego Bubión, nadszedł czas na odpoczynek i zebranie sił przy zimnej cervezie. Do piwa dostałam przedziwny tapas, chipsy ze smażonym chorizo :) Widoki z barowego tarasu znowu nie pozwalały mi odejść...

Chipsowy tapas
Widok na Capileirę z Bubión
Bubión
Bubioń, pomimo że maleńki, okazał się być prawdziwym labiryntem i zajęło mi naprawdę sporo czasu, żeby wydostać się z powrotem na szlak. Jednak to błądzenie było czystą przyjemnością. Najbardziej podobały mi się zabudowane ulice - tunele, które były jednocześnie podłogą domu :)

Tunel
Bubión
Bubión - sklepik z lokalnymi wyrobami
Bubión
Bubión
Bubión znajduje się na trasie jednego z głównych szlaków Europy GR7, który kończy się dopiero w Grecji, na Krecie. Z Bubión można wybrać się na przeróżne konne wycieczki po Las Alpujarras. Organizowane są nawet te wielodniowe, które prowadzą przez góry Granady aż do Almerii.


Pampaneira


Pampaneira
Kolorowa Pampaneira spodobała mi się najbardziej i to tu spędziłam najwięcej czasu. Wioska ma zaledwie 300 mieszkańców i całe życie skupia się na placu przy kościele św. Krzyża, który pełny jest barów z pysznym, lokalnym jedzeniem. Większość produktów pochodzi z okolicznych pól i sadów, a sery, miody i oliwa produkowane są przez mieszkańców.

Pampaneira - główny plac przy Iglesia de Santa Cruz
Tutaj mauretańskich kominów też nie brakowało

Uliczki Pampaneiry były jeszcze śliczniejsze, bardziej kręte i wąskie niż te w Bubión.

Tunelowa ulica w Pampaneirze
Labirynty Pampaneiry
Najwęższa jaką znalazłam :)
Fontanna - ulga w czasie upałów
Publiczna pralnia
Wartki strumyk zasuwa samym środkiem stromej drogi
Pampaneira to również wioska artystów. Ręcznie tkane dywany, wyplatane kosze i kolorowa ceramika zdobią białe domki.

Pampaneira
Ręcznie tkane dywany
i jeszcze trochę :)
Aleja dywanowa
Spacerując w labiryncie wąskich uliczek natrafiłam na uroczy, maleńki sklepik. Tam przemiły staruszek oferował degustacje przez siebie wędzonej szynki serrano, koziego sera i wina własnej produkcji. Szeroko się uśmiechał patrząc jak pochłaniamy jego pyszności. Z dumą pokazywał wszystkie swoje wyroby i opowiadał nam o wiosce. Niestety niewiele z tego wszystkiego zrozumiałam, mój podstawowy hiszpański nie wystarczył :) Żałując, że do bagażu nie zmieści mi się wszystko co ma na półkach, ze sklepiku wymaszerowałam z puszkami oliwy pod pachą :)

Tapas z lokalną szynką serrano
Lokalne produkty

Pychotka!

Przed sklepikiem
Jak dotrzeć do Las Alpujarra z Granady:
Z głównego dworca autobusowego, 3 razy dziennie odjeżdżają autobusy do wiosek. Bilet do Capileiry kosztuje €6.50. Podróż trwa 2 i pół godziny. Wydaje się długawo, ale większość trasy biegnie przez góry i autobus zatrzymuje się we wioskach po drodze, więc podróż to czysta przyjemność.
Więcej informacji na stronie ALSA

Fasola

2 komentarze:

  1. Kocham ten rejon Andaluzji! :) Niestety większość polskich turystów tam nie dociera. Wybiera klasyczne i nieco łatwiejsze ścieżki, a Las Alpujarras powinny koniecznie znaleźć się na liście w trakcie zwiedzania Południa. Ja też najbardziej lubię Pampaneirę. Tylko Lanjarón mnie nieco rozczarował, reszta jest absolutnie cudowna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Od 20 lat jest to miejsce naszych zimowych eskapad. Pampaneira, Trevelez i widoki na Alpuharrę boskie. Tradycyjnie odwiedzamy lokalne restauracje i w towarzystwie miejscowych delektujemy się pysznościami: sopa de ajo lub de almendros, jamon, queso - na ogół na więcej brakuje miejsca w żołądku. Inne dania też rewelacyjne. No i co roku nie możemy się oprzeć, by nie kupić nowego, ręcznie wykonanego dywanu. Mamy ich całą, nostalgiczną kolekcję, którą zamierzamy nadal uzupełniać. Nie możemy też oprzeć się wspaniałym widokom kwitnących migdałowców i gigantycznej przestrzeni Sierra Nevada, co oznacza, że zimą tam powrócimy. To nasze miejsce na, oby, najdłuższą przyszłość.

    OdpowiedzUsuń