czwartek, 1 listopada 2012

Wielblado- mania...

Moja fascynacja uroczymi wielbladami zaczelo się juz bardzo dawno, ale dopiero wyprawa do Jordanu spowodowała, iz przyjrzałam sie im bliżej i staly się one moja mala obsesja....


 
Wielblad jest nieodlacznym elementem zycia na pustyni. Sluzy jako zwierze juczne, zrodlo mleka i miesa, welny oraz nawozu na opal. Z dwoch gatunkow wielbladow, dwugarbnego baktriana i jednogarbnego camelus dromedarius, tylko ten drugi wystepuje powszechnie na pustyniach  w Jordanie. W surowym klimacie pustynnym wielblady sprawdzaja sie doskonale i potrafia poruszac sie z predkoscia 5 km na godzine i bez spozywania wody nawet przez 20 dni! Jednak w trakcie wzmozonego wysilku fizycznego i bez mozliwosci uzupelniania zapasow wody w organizmie, zwierze korzysta z zasobow tluszczow zmagazynowanych w garbie i moze stracic nawet do ¼ masy ciala.

Ponadto wielblad jest strasznym lasuchem i z wielka przyjemnoscia pochlanial kostki cukru, ktore mu ofiarowalam...ale rowniez bywalo, ze sie sam czestowal ciasteczkami z mojej kieszeni...


Interesujacym faktem jest, iz zdrowy dorosly wielblad jest w stanie wypic nawet 20 litrow wody dziennie, ale po wydluzonym czasie braku dostepu do wody jest w stanie nadrobic zapasy spozywajac nawet 100 litrow.  Temperatura ciala wielblada jest zblizona do ludzkiej, jednakze traci on wode w skutek pocenia sie, dopiero kiedy temperatura otoczenia przewyzsza 41 stopni.


Najbardziej urokliwe sa oczy wielbloda, z podwojnym rzedem gestych rzes chroniacych je przed burza piaskowa. Oprocz tego natura wyposazyla go w owlosione otwory uszne i masywne nozdrza.


Mlody wielblad, zupelnie jak czlowiek rodzi sie po 9 miesiacach ciazy, jednakze dojrzalosc osiaga dopiero po 10 latach. Przecietnie zyja one 25 lat, a niektore osigaja imponujacy wiek nawet 50 lat.
Wielblady sa nieodzowna czastko kultury zycia Beduinow, ktorzy od wiekow dzielili z nimi dole i niedole zycia na pustyni. W Petrze spotkalam Muhammada – wspolczesnego Beduina, ktorego rodzice wraz z wielbladami prowadzli jeszcze koczowniczy tryb zycia w Dolinie Wadi Musa. Natomiast on prowadzi juz osiadly tryb zycia we wiosce, w poblizu Petry.
Muhammad w swoim sklepie
Muhammad, ubrany w tradycyjny stroj, od 30 lat prowadzi w Petrze, wsrod starozytnych ruin sklep dla turystow. Wlada przepiekna angielszczyzna i ma niesamowity kontak z ludzmi. Jego serdecznosc i wspaniale opowiesci o zyciu w Petrze zapadly nam gleboko w pamiec. Po dluzszej chwili, zorientowalam sie, ze on rowniez wlada swietnym wloskim, francuzkim, niemieckim, a nawet zna kilka slow po polsku! Opowiada o swoich podrozach do Europy, Azji i innych dalekich krajow, jak i rowniez o swojej rodzinie. O swojej cudownej zonie, ktora poznal podczas podrozy do Egiptu i 9 dzieci (!!!), ktorzy po ukonczeniu uniwersytetow w wiekszosci osiedlili sie w Ammanie.
Muhammad zegna sie z nami w Petrze
W opowiesciach Muhammada przeplata sie magia tradycji i tesknoty za tradycyjnym beduinskim zyciem z dzwiekami dzwoniacej Noki...i zapachem swiezo parzonej kawy.  Moj pobyt w Petrze bylby duzo ubozszy, gdyby nie opowiesci tego Beduina...
Tydzien pozniej podczas spaceru po Ammanie, 2 milionowej stolicy Jordanu, zupelnie przypadkowo spotkalismy Muhammada ponownie.  W swoim beduinskim stroju, z nokia w reku i wesolym usmiechem na twarzy byl rownie zdumiony jak my. Stwierdzil, ze to na pewno za sprawa Dzina i Jego lampy...

Pozer!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz