czwartek, 25 października 2012

Maroulas...


…wioska ziołowych herbatek i niezwykłych ludzi.



Na Krecie, w prefekturze Rethymnon odnaleźliśmy małapiękna wioskę . Położoną wśród gór Ida, gajów oliwnych i pól uprawnych, zdaje się być zupełnie odcięta od świata i cywilizacji.

Dotrzeć do Maroulas małym samochodzikiem nie było łatwo, pomimo, ze zaledwie 10 km od
Rethymnon. A to dlatego, ze trzeba było się wdrapać na wysokość 240 metrów od poziomu morza. Silnik wylał z siebie ostatnie poty... Dodatkowo przy rozwidleniach drogi nie było żadnych oznaczeń, a jak były to schowane w krzakach wiec zgubiliśmy się chyba 6 razy. Rolnicze wioski mijane po drodze, były zupełnie wyludnione (ze względu na sjestę) wiec tez nie bardzo było kogo zapytać o drogę  Ale takie własnie przygody to jest to co lubię najbardziej :))))


Mijane po drodze bakłażanowe pole
W trakcie wspinaczki


Farmerski domek
 


końcu dotarliśmy do wąskich, krzywych uliczek Maroulas. Byl tak niemiłosierny upal, ze skakaliśmy tylko z cienia w cień  Miasteczko jest niezwykle urokliwe, pełne starych, dobrze zachowanych budynków z czasów kiedy na Krecie władali Wenecjanie i Turcy jak np. dwie wartownicze wieże.



Główna ulica w Maroulas
Kapliczka w centrum Maroulas


Stare, rozsypujące się kamienne domki idealnie komponowały się z charakterem Maroulas.





Jednym z powodów przyjechania do Maroulas był śliczny i pachnący sklepik Marianna’s Workshop. Marianna kontynuuje rodzinna tradycje zbierania ziół w okolicznych górach i wytwarza z nich naturalne olejki i zdrowotne i nie tylko herbatki. Na szczęście wszystkie produkty można kupić od Marianny on-line na stronie  http://www.mariannas-workshop.gr/

Marianna's Workshop



Zmęczeni upałem postanowiliśmy się ochłodzić w tawernie  pyszna Frappe i Mythosem. Okazało się, ze tawernę prowadzi lokalny ksiądz - Papas Nikos. Tak jak i reszta mieszkańców  był niesamowicie gościnny i wesołySkręcił nam nawet papierosa kiedy okazało sie, ze nie ma gdzie kupić  Z uśmiechem stwierdził, ze jak tylko kryzys w Grecji się skończy to znowu będzie mógł sobie kupić gotowe zamiast skręcać :)
Ahhh.. gdybyśmy wszyscy tak potrafili patrzeć na świat przez różowe okulary jak mieszkańcy Krety i potrafić cieszyć się tym co mamy i dzielić się nawet tym czego mamy za mało...
Zestresowanym życiem pesymistom polecam zajrzenie do takiej wioski, gdzie biedne, ale szczęśliwe  wąsate dziadki siedzą wyluzowani na krzesłach przed domem i z szerokim uśmiechem odpowiadają na pytania turystów :)



Z Maroulas pojechaliśmy do kolejnej, mojej ulubionej wioski Margarites, ale o tym innym razem...

Fasola

1 komentarz:

  1. Takie male buteleczki to na pewno dla Krasnoludkow :)

    OdpowiedzUsuń